Aktualności

Małe cuda codzienności.

Chociaż make-up zrobiony na wyjście do lekarza to jestem wdzięczna, że mogłam go zrobić chociaż na kilka godzin, bo przez cały tydzień czułam się jak cała w szpilkach, pokłuta ale też przyszpilona terminami i obowiązkami. To życie. Takie zwykłe a może właśnie niezwykłe życie, które przeplata trudności i zwycięstwa codziennego dnia. To co widać na Facebooku to zazwyczaj efekt końcowy. Piękny makijaż, ułożone włosy. Ale wcześniej są szpilki – wory pod oczami, rozczochrane włosy, gary w zlewie, niekończące się pranie… I potrzeba tego okresu trudu – szpilek by dojść do momentu gdzie widać efekt końcowy. Od początku projektu, do pierwszego wkłucia, ciężkiej pracy po koniec- piękny koniec. Może czasami zdarzyć się, że trzeba odpuścić lub zacząć od nowa bo nie wyszło, popsuło się. To nic. Dobrze, że jest taka opcja by zacząć od nowa! Albo poprawić coś następnym razem, zrobić inaczej. Dziś nie mam w sobie przestrzeni by pokazać jak to było przed efektem końcowym. Nie chcę pokazywać szpilek mojego życia, jednak one są. Są i będą. Jak złapię trochę dystansu to może będzie zdjęcie z prozy życia Chcecie? Uczę się być wdzięczna. Uczę się zaczynać od pozytywów, szukania rozwiązań, patrzenia perspektywicznie. Moje ciało zaniemogło. To sygnał by się zatrzymać, odpocząć, nabrać dystansu. Od wakacji zwolniłam tempo publikacji w social mediach. To czas by się wsłuchać w siebie, w Słowo Pana. Bóg uczy mnie przez pracę w Anielisku cierpliwości, czekania na efekt końcowy ale też wytrwałości. Praca uszlachetnia? Tak, mnie bardzo Małe cuda codzienności… Chociaż nie jest tak różowo, cukierkowo (makijaż miałam dziś przez 3 godziny a cały tydzień zalatana z cebulą na głowie) to te zdjęcia napawają mnie optymizmem, że jutro będzie lepiej Nie wyglądam tak na co dzień Cyknęłam te zdjęcie, bo złapałam chwilę, w której czułam się dobrze, komfortowo, trochę luksusowo w szarej codzienności. Zrobiłam zdjęcie i zobaczyłam to światło z tyłu. Uśmiałam się i przytuliłam siebie. Piękno Piękna jest Maryja – jej piękno jaśnieje chwałą Jezusa, odzwierciedla się w wierności, zaufaniu i determinacji. Piękna kobieta to nie tylko wyraz twarzy, włosy i kształty ciała ale to głębia, którą odkrywa z dnia na dzień. Ja odkrywam swoją kobiecość codziennie. Odkrywam ją w uśmiechu, dbaniu o dom, rozwijaniu talentów, pomalowanych paznokciach, szmince i wyjściu do fryzjera, w chwili zatrzymania się nad Słowem, czułości, delikatności mojego serca, wylewności moich emocji, sposobie mówienia i poruszania się. To wszystko składa się na moje piękno, na to, że jestem piękną kobietą. I żeby to dzisiaj napisać musiałam dużo w sobie przepracować, dużo przemodlić i przegadać z bliskimi i ze specjalistami. Moje serce zapragnęło piękna i szczęścia nie tylko zewnętrznego ale też wewnętrznego. Dużo jeszcze przede mną ale wiele bitew już zwyciężyłam dziękując codziennie “że stworzyłeś mnie tak cudownie, godne podziwu są Twoje dzieła. I dobrze znasz moją duszę, nie tajna jest Ci moja istota” Ps 139, 13 Jestem Julita, lubię siebie i już się nie porównuję. Nie ma takiej drugiej kobiety. Możemy mieć podobny styl ubierania się, podobne włosy, podobną sytuację rodzinną czy zawodową jednak człowiek to nie cząstka tylko całość stworzona z Miłości. Kiedyś usłyszałam (no nie wiem gdzie.. Czy to mówił ks. Pawlukiewicz? ), że ktoś zapukał do sióstr zakonnych i w okienku w drzwiach zobaczył oczy jednej z sióstr i się zachwycił, bo to były najpiękniejsze oczy jakie widział. Ja natomiast poznałam kiedyś panią Ulę, która w rozmiarze plus, z krótkimi włosami, w granatowej tunice pięknie tańczyła z dziećmi, z takim uśmiechem i miłością, że wydawała mi się najpiękniejszą kobietą jaką kiedykolwiek widziałam Piękno to ja i Ty Dbajmy o siebie  Ale nie same, bo tuż obok jest On. Dziś chcę zobaczyć nadzieję. Chcę się skupić na jasnej stronie. “Ci co zaufali Panu odzyskują siły”. Jestem pełna nadziei. Widzę ją, czuję tuż za plecami. On jest. On czuwa. On wspiera. Wierzę w to!

Możliwość komentowania Małe cuda codzienności. została wyłączona