Aktualności

Jak Jezus przyszedł na herbatę.

Witajcie Anielscy Zaglądam tu jeszcze adwentowo i chcę się z Wami podzielić ostatnim czasem, jak Jezus przyszedł do mnie na herbatę ☺️

Ten adwent bardzo mnie zaskoczył. Jest prawdziwym przejściem Pana przez moje życie z moją rodziną ➡️ Jezus przyszedł do mnie na herbatę. A zaczynałam z wielkim trudem tuż przed adwentem. Modlitwa osobista była od zawsze dla mnie walką. Dni lub tygodnie determinacji a potem walka o każdą minutę. Ale wiem, że ta walka jest ważna i nauczyłam się świętować każde zwycięstwo. Od zwycięstwa do zwycięstwa od modlitwy do modlitwy. Piórko do piórka i jest poduszka

Małe kroki w rozwoju Anieliska ale też w moim osobistym i duchowym rozwoju to moje motto. Krok za krokiem. Zaczęłam w listopadzie wyzwaniem 100 dni 100 Psalmów. Chociaż jeden Psalm dziennie. Oprócz modlitwy w codziennością ( #modlęsiężyciem czyli wszystko co robię, robię jak najlepiej potrafię) chciałam zawalczyć o sam na sam z Bogiem. Ostatnio usłyszałam takie stwierdzenie, że zmiana powinna być ewolucją a nie rewolucją. Powolne wprowadzenie zmian jest lepsze od szybkich, drastycznych. Zobaczyłam, że tak jest w moim życiu i w mojej modlitwie też! Zaczęłam od Psalmu, potem regularna modlitwa małżeńska i jeszcze drzewo Jessego- czytanie z dziećmi historii biblijnych opowiadających historię zbawienia. I wiecie co ? Ostatnio doświadczam cudów Ta walka przynosi coraz większe zwycięstwo. Bóg wkracza w moje życie z dnia na dzień coraz mocniej. Czuję pokój, radość i nadzieję.

Na ostatniej modlitwie wspólnotowej ( w małym gronie wspólnoty rodzinnej) w sobotę, doświadczyłam czegoś niesamowitego. Przywitaliśmy przyjaciół, zaczęliśmy rozmowę a potem modlitwę, dzielenie i wspólny obiad. Od wejścia i przywitania do ostatniego “do widzenia” mówił do nas Bóg. To o czym rozmawialiśmy za chwilę czytaliśmy w Biblii, to o co się modliliśmy za chwilę odnajdywaliśmy rozwiązanie w rozmowie. To tak jakbym zaprosiła do domu znajomych a przyszedł sam Jezus, usiadł na kanapie, wypił herbatę, zapytał co słychać, i powiedział: bo ja po to przyszedłem by dać Ci życie i by było ono w obfitości, pożegnał się, powiedział ” dzięki, do widzenia” a potem jeszcze zadzwonił z nowym klientem i ofertą współpracy. Tak było, tak było w sobotę. Tak było we wtorek na domie modlitwy. Tak było w środę na posłudze Aggeo. Tak było wczoraj na posłudze koordynatora.

Doświadczyłam w tym tygodniu przejścia Boga przez moje życie. A to wszystko z tych małych kroczków. Z chociaż jednego Psalmu dziennie. Pomimo zniechęcenia, choroby, utraty klientów, mnogości zadań domowych, chociaż chwila sam na sam z Bogiem. Chociaż jedno piórko dziś. Chociaż jedno jutro. Może dwa będą pojutrze.

Zacznij od choćby westchnienia “Jezu jesteś? ” ☺️ a może się okazać, że odpowie i przyjdzie na herbatę ☺️

Możliwość komentowania Jak Jezus przyszedł na herbatę. została wyłączona