Aktualności

Nie chcę się zatrzymywać, chcę iść dalej

Moje uszytki bardzo się zmieniły od dnia, w którym powstało Anielisko. Czy to planowałam? Raczej nie. Nie miałam stworzonego biznes planu, strategii rozwoju czy projektów marketingowych. Czy to dobrze? Nie wiem. Wiem, że szycie sprawia mi dużo radości, a ta radość przekłada się na coraz to nowe pomysły, to takie radosne tworzenie. Pojawia się pomysł, wizja konkretnego anioła i zaczynam szycie. Nie wszystko wychodzi od razu. Niekiedy potrzebuję wielu uszytków tego samego projektu, by w końcu wyszło. Zdarza się również tak, że pierwszy projekt i wykonanie jest tym, co zamierzyłam i podoba się wszystkim wokół. Ale było i tak, że namęczyłam się okropnie i byłam z siebie bardzo dumna, a realizacja nie podobała się nikomu poza moim nieobiektywnym mężem 😉. Taka sytuacja nie dodaje motywacji do dalszego działania, tylko wręcz do niego zniechęca. W takich chwilach wracam do mojej pierwszej anieliny, do pierwszych uszytków i porównuje je z bieżącymi. Wtedy widzę jaką drogę przeszłam od pierwszej ściereczki, po anioły personalizowane szyte na podstawie zdjęcia.

Oba zdjęcia bardzo mi się podobają, zarówno te sprzed roku, jak i te z ostatnich tygodni. W każdego anioła włożyłam całe serce i w pełni zaangażowałam się w jego stworzenie. Czy któryś jest ładniejszy? Nie dla mnie. Są po prostu inne. Wszystkie moje anioły są wyrazem dziękczynienia. Za każdy dzień pracy, za możliwość rozwijania talentów, odkryte hobby, za moją przestrzeń pracy. Porównując te zdjęcia zdaję sobie sprawę, że ciągle mogę się rozwijać, tworzyć coraz to nowe, bardziej skomplikowane projekt, pomnażać swoje talenty.

Nie chcę się zatrzymywać, chcę iść dalej pomimo przeciwności, trudności, zniechęcenia. Aby widzieć owoce najpierw trzeba zaorać pole, napocić się, zmęczyć, potem pielęgnować to, co już wyrosło, podlewać, podcinać, oczyszczać, a dopiero na koniec cieszyć się pełnym wzrostem i owocem.

To jest właśnie proces, który ja przeszłam, dziś mogę powiedzieć, że widzę owoc.

Mój anielski biznes rozpoczął się od działania. Z dnia na dzień, z szycia na szycie szło mi coraz lepiej. Bardzo to lubię, ale łatwo nie jest. Cały czas się rozwijam, szukam nowych rozwiązań, czytam, szkole się, zmieniam. Wiele trudów za mną, ale wiele też przede mną. Od pierwszej lalki szmacianki po prawdziwe, poważne zlecenia. Od zabicia nudy po hobby, aż do biznesu. Zaczynałam szyjąc dla znajomych i rodziny. Pierwsze moje anioły, powiem szczerze nie były najpiękniejsze, chociaż robione z serca i z całym trudem. Nie umiałam, teraz umiem. Pierwszą koszulę dla Bambino szyłam pięć godzin – nie wyszło. szyłam jeszcze raz i wtedy się udało. Teraz się nauczyłam i szyje mini koszule w pół godziny. Próbowałam z wieloma rodzajami aniołków i wiele jeszcze mam pomysłów, ale oczywiście nie wszystko się udało. To co mi się podoba czasami nie znajduje większego uznania i jest to nauka dla mnie, by słuchać, wychodzić naprzeciw, spełniać oczekiwania, szyję przecież dla Was.

Dziś wiem jakie typy aniołków szyć, by pozostać w poczuciu radosnego tworzenia, ale też by spełniać Wasze oczekiwania ;). To ważne, bo szycie sprawia mi przyjemność, ale jeszcze większą przyjemnością jest dawanie radości innym. W Anielisku mogę łączyć jedno i drugie.

Możliwość komentowania Nie chcę się zatrzymywać, chcę iść dalej została wyłączona