Aktualności

Randka w lesie.

Jestem wdzięczna!

Dziękczynienia musiałam się nauczyć ale to pozwoliło mi cieszyć się życiem. Myślę, że po prostu jestem bardziej szczęśliwa.

Teraz jest dużo nurtów związanych z wdzięcznością, szukania pozytywów, spojrzenia na problem jako na nową szansę, jednak ja wdzięczności nauczyłam się na modlitwie. We wspólnocie, w której jestem 12 lat, doświadczam tego, że kształt mojego życia zawdzięczam Bogu. Codzienne dziękczynienie pozwoliło mi wyjść na prostą z wielu problemów, zobaczyć coś szerzej, jaśniej. Kiedyś zamartwiałam się brakiem pieniędzy, możliwości, zdrowia. Dziś dziękuję za to, co mam dziś, teraz, za nowe możliwości a przede wszystkim za to, że w Bogu mam wszystko. Nadzieję, miłość, radość, bezpieczeństwo, zdrowie, pomyślność.

Kilka razy już o tym pisałam. Dziś jeszcze raz do tego wracam, bo dziś jestem szczególnie wdzięczna za 8 lat mojego małżeństwa (12.05.2012),
za 13 lat razem, za 2 miesiące 24 godziny na dobę .

Od 8 lat wyjeżdżamy na weekend rocznicowy. By pobyć razem, świętować, tworzyć miłe wspomnienia. W tym roku nie udało się nam wyjechać. Nie pojechaliśmy w podróż, nie pozwiedzaliśmy, nie byliśmy na kolacji w restauracji. Kiedyś byłabym zawiedziona. Kiedyś wiele razy byłam zawiedziona.. że nie mam samochodu, że nie mam pieniędzy, że nie wyszło tak jak tego oczekiwałam, że zamiast słońca padał deszcz. Ciągle niezadowolona ja. Taką poznał mnie Paweł, taką pokochał i zaakceptował. A potem poznaliśmy wspólnotę i weszliśmy osobiście i razem jako para w relacje z Jezusem. To na modlitwie dziękczynienia uczyliśmy się rozmawiać. Dziękując Bogu zaczęliśmy dziękować sobie.
Nasza rocznicowa randka była na rowerach. Przejechaliśmy ponad 20 km. W lesie porozmawialiśmy, powspominaliśmy, zjedliśmy ciasto i popiliśmy winem z kubka. To było piękne. Takie proste. Takie tu i teraz.
Myślę sobie teraz ile straciłam na fochy, na czekanie, aż przyjdą sprzyjające warunki, aż będę szczęśliwa. A z drugiej strony cieszę się, że moc w słabości się doskonali. Jestem silna Jego silą.
Gdy po trzeci, trudnym porodzie złapałam depresję, moje ciało zmieniło się i chorowałam, moje poczucie wartości bardzo spadło, moja kobiecość przygasła. Mój mąż dziękował za mnie Bogu, ja zaczęłam dziękować, za to, że po prostu jestem. Potem dziękowałam, że cudownie mnie stworzył, płacząc i nienawidząc swojego ciała. Dziękczynienie podniosło mnie, wstałam i zawalczyłam o siebie, bo jestem córką Króla!
Bez dziękczynienia nie zobaczyłabym cudów. Tych dużych i małych. Trwałabym w oczekiwaniu na coś, co nigdy by nie nadeszło, a tak mogę – pomimo trudności, chorób, problemów- cieszyć się życiem takim jakie mam. Czasami opadam, smucę się, przygasam, marudzę i płaczę- to jasne – ale wiem dokąd pójść, gdzie zawrócić by odnaleźć spokój, nadzieję, wiarę.

“Nic nie zdoła nas odłączyć od miłości, która jest w Jezusie”

Moje życie jest cudem – dziękuję ❤️

Możliwość komentowania Randka w lesie. została wyłączona